„Nie skarż rzuca Kuba, przewracając ryby. Olej skwierczy na patelni i rozpryskuje się wokół. Swąd rozpływa się po kuchni.
Tuska otwiera okno i drzwi, robi przeciąg.
Mają dosyć mówi do Kuby wyłącz gaz. Rozkłada talerze i widelce na stole, następnie bierze patelnię z rąk Kuby i na każdy talerz nakłada po dwie, trzy płotki opiekane w cieście. Smacznego! Siadaj, Ben, a jeśli się wstydzisz, to wyjdę.
Nie rób ze mnie maminsynka mówię i siadam na swoim zwykłym miejscu, plecami do ściany. Czuję smak ryby, wyborny smak świeżej płotki, dawno tego nie czułem, jadłem, bo jadłem, ale żadnej przyjemności nie było. Może dlatego, że Tuska jest przy stole. Niektóre kobiety mają w sobie magiczną moc, która sprawia, że wszystko jest wyborne. Coś w nas zmieniają. Piękna jest ta Tuska, muszę na nią patrzeć, dawno nie widziałem tak ładnej dziewczyny. Widzi to i się uśmiecha. I Kuba to dostrzega, i puszcza do mnie oko. A czas nieodpowiedni, żałoba po synu. Nie uchodzi żartować. Tak uczył Kuba, a przecież sam się cieszy. No bo i jest z czego, w domu raźniej, kuchnia czysta, kobieta przy stole, prawdziwa rodzina. No i nastrój jak w jaskini po udanym polowaniu.
To jakie plany mamy na dzisiaj pytam, błądząc wzrokiem między Kubą a Tuśką. Czy mam wracać do kombajnu“(12)


fotografia ślubna |kredyty mieszkaniowe kalkulator |narzuty