forum |Sport |maszynki do strzyżenia psów
fajne.infodlaplebsu.com

„Winobranie to fanfary, przed nim i po nim jest prozaiczna praca, mimo że szczególna w porównaniu z zajęciami tradycyjnego rolnictwa.
Obecne pokolenie przejmujących schedę winiarzy nie odczuwa już tak mocno tego antagonizmu, lecz ojcowie mogliby opowiedzieć niejedną wesołą historię, zaś dziadkowie — ho! ho! kto z młodych winiarzy ma jeszcze dziadka.
ten orientuje się najlepiej. Rzec polegała na lym. że — w pokoleniu dziadka — rostek z gospodarstwa winiarskiego, choć pracował jak wół na farmie, gruncie rzeczy nie miał pojęcia o gospodarstwie rolnym; monokultura, jak okiem sięgnąć winnice, nie ma zboża, kukurydzy, buraków, ziemniaków, nie ma krów ani świń. Jednocześnie o kilkanaście kilometrów w sąsiedztwie urywa się pas winnic, w ich miejsce pojawiają się „normalne" rośliny uprawne, wraz. z nimi kury, gęsi. wieprzki, krowy, zapach gnoju i muchy — tak jak zwykle bywa na wsi. Młodzież z regionów mlecznomięsnych lub zbożowoburaczanych przedrzeźniała winiarczyków — Idź, idź dziabać motyką, nic innego nie możesz robić, przecież boisz się krowy i wieprzka! — Dwa odrębne światy, choć oba wiejskie. Właściciele winnic trzymali konie jako jedyny żywy inwentarz. Nic przeto dziwnego, że rejon winnic był (i jesi) czysty w odróżnieniu od regionów „normalnego" rolnictwa, gdzie drogi upstrzone były (i są) obornikiem, krowińcami. Oba te światy potrzebowały się wzajemnie." Właściciele winnic kupowali nawóz. Gdy puste wozy po wyładowaniu obornika wracały do swych wsi, przystrojone liśćmi winorośli i butelkami, odprowadzał je wrzask winiarskich podrostków i piosenki, jak ta “(13)


Militaria a może tanie militaria.|taniec kraków |Kasyna